BŁESZYŃSKI: MÓJ STYL WALKI PODOBA SIĘ KIBICOM

Przedstawiamy rozmowę z Adrianem Błeszyńskim (4-1), który czternastego października stoczy swoją kolejną walkę w federacji Fight Exclusive Night. We Wrocławiu na 19 edycji zmierzy się z Tymoteuszem Łopaczykiem (2-0).

Błeszyński to stary-dobry znajomy wszystkich kibiców FEN. Urodzony w Dąbrowie Górniczej fighter pod szyldem federacji wystąpi już po raz czwarty w karierze. Podczas 18. edycji, która odbyła się w Koszalinie, pewnie pokonał przez poddanie Piotra Tutkowskiego. Wcześniej mierzył się na FEN 14 z Łukaszem Stankiem i FEN 11 z Tomaszem Lepiarskim. Jego widowiskowy styl powoduje, że każdy pojedynek 30-letniego „Aresa” budzi ogromne zainteresowanie kibiców. To będzie jego drugie starcie w 2017 roku i drugie w barwach FEN.

- Czym jest dla ciebie walka w federacji FEN?
Adrian Błeszyński: Walcząc dla federacji FEN mogę pokazać się większej publiczności, ponieważ ta federacja jest jedną z największych w Polsce. Do tego współpracują z telewizją Polsat, więc można również pozyskać sobie sponsorów co w tym sporcie jest bardzo ważne.

- Jak wyglądają przygotowania do tego starcia?
AB: Do tego starcie przygotowania wyglądają podobnie jak do każdej mojej ostatniej walki. Trenerzy, z którymi obecnie trenuje, bądź walczyli zawodowo i cały czas są w treningu, więc wszystko co robię jest na topie. Bartosz Kulczycki (BJJ, MMA, Zapasy), Michał Bańbula (Boks, MMA), Kuba Rumas (Zapasy, MMA). Jak przed każdą walką, dorzucam bieganie, co jak dla mnie jest bardzo ważne. Pomaga mi również trener od siły i motoryki - Damian Pryczyński, do tego mój fizjoterapeuta.

- Twoim rywalem będzie Tymoteusz Łopaczyk. Co wiesz na jego temat?
AB: Moim najbliższym rywalem jest Tymoteusz. Nie lubię jak ktoś za dużo gada i krzyczy przed walką, więc powiem tylko, że studiowaliśmy z każdym z trenerów styl walki i mamy swój game plan, który szlifuje. Czternastego października wyjdę do klatki i będę robił to co do mnie należy. Jak wiadomo mój styl walki podoba się kibicom, a ja nie robię tego tylko dla siebie. Chce dać im nacieszyć się pięknem MMA i zawsze daje z siebie 100%.

- W ostatniej walce wróciłeś na tor zwycięstw. Był to ważne, aby nawet czuć się przed kolejną walką inaczej?
AB: Nie ukrywam, że ostatnie zwycięstwo było mi bardzo potrzebne. Ponad pół roku nie walczyłem 1x1, w międzyczasie wziąłem udział w drużynowym turnieju MMA i w kilku zawodach grapplingowych. Stoczyłem też walkę pokazową z dobrym zawodnikiem. Tak, więc nie miałem raczej wakacji po wyjściu z kontuzji.

- W Koszalinie przeciwnik przez tą nie całą rundę czymś zaskoczył?
AB: Nie wiedziałem czego mogę się spodziewać po moim ostatnim przeciwniku, ponieważ mało było materiału o nim w necie. Troszkę musieliśmy działać na spontanie z trenerami, ja ich słuchałem i robiłem co krzyczeli. W sumie bylem spokojny mając taki skład w narożniku, ale nie moglem stracić koncentracji.

- Była to już twoja trzecia walka w federacji, więc co możesz o niej powiedzieć będąc zza kulisami?
AB: Będąc tam z tyłu jest dość wesoło i człowiek może zapomnieć jeszcze chwile, co wydarzy się zaraz. Wiadomo, że jak zbliża się walka to można się moment wyciszyć i wyjść po swoje skoncentrowanym. Fight Exclusive Night dość dobrze organizuje całą imprezę, więc zawodnicy nie mają się co stresować.

- Widzieliśmy cie również w walkach drużynowych, więc jesteś otwarty na taką opcję?
AB: Tak jak już wspomniałem wziąłem udział w drużynowym MMA i jak najbardziej, jestem otwarty na taką opcję, jeżeli nie koliduje mi to z walkami 1x1. Ogólnie kocham rywalizacje i lubię się sprawdzać. Po to się trenuje, żeby później moc, gdzieś zobaczyć progres i pokazać, że jest się w formie.

- Na koniec powiedz jakie postawiłaś sobie cele i plany na niedaleką przyszłość?
AB: Dość szybko dostałem szansę kolejnej walki. Tak, więc moim celem jest wygrać ten pojedynek 14 października we Wrocławiu. Później jest jeszcze jedna fajna opcja na horyzoncie, ale na razie nie wybiegam za daleko do przodu. Chociaż mogę zdradzić, że w przyszłym roku będę robił wszystko, aby zdobyć pas FEN.

- Dziękuję za rozmowę! Jeżeli chcesz kogoś pozdrowić, lub podziękować to proszę bardzo.
AB: Chciałbym podziękować sponsorom dzięki, którym wszystko jest dużo łatwiejsze i nie muszę się martwić o sprzęt czy ten rachunki. Głównemu sponsorowi - Adrian Przybyła firma Daria-Trans, firmie Vigor Point oraz Marcinowi Gandykowi, którzy prowadzą mnie jeśli chodzi o suplementację i dietę. Paweł Klajny z firmy Color Office, całej ekipie MusclePump, firmie Łuski-Wag, oraz firmie Gangstaff. Mojej rodzinie za to, że wspierają mnie w mojej drodze, trenerom, z którymi współpracuje. Klubowym kolegom ze Sportowego Zagłębia, za pomoc w przygotowaniach i sparing partnerom!

Rozmawiał Arkadiusz Hnida

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.